Biblioteka Koczalska - Floetensteiner Bibliothek

www.koczala.hiazintus.com 


Wybór tekstów

Ewa Czinke

Był taki czas...

Koczała. W klapie marynarki, przypięty z pietyzmem i starannością "Medal za Zwycięstwo w II Wojnie Światowej" otrzymany od władz radzieckich. Obok - Odznaka Grunwaldzka. A we wspomnieniach przeplatają się dwa wątki: ten bliski sercu, kombatancki i ten, który pozwolił Michałowi Jankiewiczowi znaleźć swoje życiowe siedlisko i rodzinę.

We wrześniu 1945 roku, jako jeden z pierwszych, trafiłem do Koczały po wojennej tułaczce i frontowej drodze - wspomina Michał Jankiewicz.

- W 1946 roku zaczęliśmy organizować pierwszą Gminną Spółdzielnię. Przyszło około 50 ludzi, przeważnie rolnicy. Nasz "majątek" stanowił na początku... jeden sklepik. Napływali osadnicy. Nie mieli swojego ziarna a siać trzeba było, żeby był chleb. Z powiatu przywieźli zboże i dzieliliśmy je sprawiedliwie. Ale do chleba potrzeba nie tylko mąki. Zaczęliśmy organizować piekarnię, masarnię... Na jesieni, po pierwszych zbiorach rolnicy zwrócili swój dług - pożyczone ziarno. Od czegoś trzeba było jakoś żyć i od czegoś zaczynać...

Była w latach 1945 i 1946 w Koczale prywatna masarnia. Odkupiliśmy, a później rozbudowywaliśmy te obiekty. Obecnie piekarnia w Koczale produkuje 3 tony pieczywa dziennie, zaopatrując dodatkowo GS w Konarzynach a masarnia produkuje tak smaczne wyroby, że cieszy się dobrą sławą nawet poza gminą.

Z jednego skromnego sklepiku sieć handlowa Gminnej Spółdzielni "Samopomoc Chłopska" w Koczale rozrosła się do kilkudziesięciu. Otwarto placówki w Pietrzykowie, Bielsku, Załężu, Łękini i innych wsiach. W 1982 roku oddano do użytku Dom Towarowy, ponadto sklep z artykułami do produkcji rolnej a także restaurację "Polonez" z 360 miejscami konsumpcyjnymi. Jest także Klub Rolnika, w którym młodzież spędza chętnie czas wolny od nauki i pracy. Nie brakuje punktów usługowych tak potrzebnych na wsi a dla młodych gospodyń organizowane są kursy gotowania, kroju i szycia, pieczenia. Te wszystkie dokonania minionych lat są satysfakcją Michała Jankiewicza, bo w czasie wojny pracował, wywieziony do Trzyńca na roboty a wreszcie tu założył rodzinę. Od dnia swego szczęśliwego powrotu z wojny związał się z organizacją partyjną, organizacjami społecznymi i spółdzielczością. Jeszcze w latach czterdziestych był sekretarzem Zarządu Gminnego Związku "Samopomocy Chłopskiej". W 1949 roku po powołaniu gminnych spółdzielni został magazynierem. W 1950 roku wybrano Michała Jankiewicza wiceprzewodniczącym Gminnej Rady Narodowej.

- Wiele było do zrobienia nie tylko we wsi w owym czasie - kontynuuje wspomnienia nasz rozmówca. - Kiedy rozpoczynałem pracę w spółdzielczości brakowało fachowców, ludzi wykształconych. Osobiście dążyłem do tego, by jak najwięcej młodzieży z naszej gminy uczęszczało do szkół. Wyjeżdżali zatem młodzi do Technikum Ekonomicznego w Szczecinku, do szkoły zawodowej w Miastku a także odbywali praktyki na miejscu, w Gminnej Spółdzielni. Potem, po zdobyciu zawodu i matury wracali do pracy w spółdzielczości. Wielu spośród zasłużonych pracowników GS to nasi wychowankowie.

Nic dziwnego, że Michał Jankiewicz tak zabiegał o wyszkolenie kadry młodych spółdzielców. W 1960 roku został prezesem Gminnej Spółdzielni "Samopomoc Chłopska" w Koczale i ci, których tak dopingował do nauki zostali jego pracownikami. 24 lata przepracował wzorowo jako prezes spółdzielni. Dzisiaj mówi o tamtych latach:

- ... był taki czas, że byliśmy bardzo biedni, pod bankową "kreską". Krok po kroku pracą i zaangażowaniem spółdzielcy z Koczały doprowadzili do tego, że wkrótce mieli 80 procent funduszy własnych w obrocie. No i sytuacja się odwróciła - bank zaczął nas prosić, żebyśmy... wzięli kredyt.

Ale lata mijały, trzeba było pożegnać się ze spółdzielnią i przekazać ją w młodsze ręce. Mojemu następcy przekazałem w 1984 roku spółdzielnię z zyskiem w wysokości 13 milionów złotych. Mimo, że jestem już od kilku lat na emeryturze wcale nie odczuwam nostalgii...

Pan Michał nie ma ani chwili wolnej. Nadal społecznie pracuje w ZBoWiD, działa w Komitecie Gminnym PZPR, Ochotniczej Straży Pożarnej i... hoduje z zamiłowaniem pszczoły. A pszczoły ma po to, by sprawić radość swoim wnukom. Wychował Pan Michał wraz z małżonką czterech synów i córkę. Ma teraz w rodzinie stoczniowca, urzędnika, brygadzistę w POM i budowlańca. Córka jest urzędnikiem administracji państwowej i wraz z jednym z braci pracuje w Urzędzie Gminy w Koczale. Wnuków jest sześcioro. Przyjdą nieraz do dziadka, poproszą, by wspomniał dawne czasy i pokazał odznaczenia. A nazbierało sie tego sporo. Krzyż Kawalerski Orderu Odrodzenia Polski, Złoty i Srebrny Krzyż Zasługi, odznaka honorowa "Za zasługi dla województwa koszalińskiego", odznaka honorowa "Za zasługi dla województwa słupskiego" liczne medale i odznaczenia kombatanckie.

Michał Jankiewicz

Michał Jankiewicz

^do góry ^

Spis treści:

Strona główna

Publikacje

Wybór tekstów

Stare fotografie

Najstarsze dokumenty

Linki

Kontakt

Reklama


Copyright (c) 2007 - Jacek Bublewicz, www.hiazintus.com
All Rights Reserved
Webmaster: Jacek Bublewicz -
koczala@hiazintus.com