|
Jacek Bublewicz
Budowniczy
organów kościoła katolickiego w Koczale
Pod koniec 2000 r.,
podczas renowacji organów kościoła katolickiego w
Koczale, ujrzałem na jednej z części rozebranego
instrumentu mały szyld firmowy z napisem: "P. B.
VOELKNER, DÜNNOW i. POM., OP.201".
Przy okazji rozszyfrowywania powyższego napisu,
powstała krótka informacja o działalności pewnej
pomorskiej rodziny organmistrzów.
W miejscowości Duninowo (Dünnow), leżącej ok. 4 km od
wód Bałtyku, urodził się w 1831 r. Christian
Friedrich Voelkner. Ojciec Christiana był miejscowym
rolnikiem, który sprawował również urząd naczelnika
gminy. Zajmował się on także robotami stolarskimi, jak
i strojeniem fortepianów.
Młody Christian pomagał często swemu ojcu w jego
zajęciach. Szczególnie zaś podobały mu się prace
przy strojeniu instrumentów.
Wkrótce młody człowiek postanowił sam zbudować
organy kościelne. Jednak praca nad nimi przysparzała mu
wiele trudności, tak iż odłożył ją na bok i udał
się na praktykę do zakładu Buchholz w Berlinie.
Kiedy w 1859 r. wrócił do Duninowa - rok ten uważa
się za początek istnienia zakładu Voelknera - zabrał
się raz jeszcze do pracy nad swym niedokończonym
instrumentem. Przedsięwzięcie to zakończyło się
pełnym sukcesem. Pierwsze organy dzieła Voelknera
znalazły rzekomo swe miejsce w kościele w Charnowie
(Arnshagen).
Pierwszy krok został uczyniony.
Wkrótce młody przedsiębiorca otrzymywać zaczął nowe
zlecenia, które wykonywał sam, lub z pomocą swego
bliskiego krewniaka.
Christian Voelkner urządził swój zakład w budynku
należącym do ojca. Odpowiednich maszyn jeszcze nie
posiadał. Wszystkie prace wykonywał więc ręcznie.
Po zakończeniu niemiecko-francuskiej wojny 1870-1871 we
wschodniej części Pomorza wzrosło zapotrzebowanie na
organy. Dzięki pomocy rządu wiele gmin kościelnych
uzyskało możliwość wymiany swych organów, często
niesprawnych, na instrumenty nowe. Tak więc do firmy
Voelknera napływało coraz to więcej zleceń.
Wkrótce, dzięki swej pilności i solidności, Voelkner
mógł zakupić sobie ziemię i wybudować własny dom, w
którym to urządził swój zakład. W tymże czasie
zatrudniał już trzech pomocników.
Starannie wykonane, dobrze brzmiące instrumenty
Voelknera przyniosły mu sławę nie tylko na Pomorzu,
lecz także w pozostałych regionach ówczesnych Niemiec.
Również w dzienniku urzędowym rejencji koszalińskiej
z 27 listopada 1873 r. zalecano usługi firmy
organmistrza z Duninowa.
W 1876 r. Christian Voelkner wybudował większy budynek
fabryczny. W 1877 r. zakupił pierwsze maszyny. Liczba
zatrudnionych u niego pracowników ciągle wzrastała.
W 1888 r. wytworzono w firmie setne organy.
W 1900 r. Christian Friedrich Voelkner przekazał swą
firmę synowi, Paulowi, który już wcześniej został
dobrze zaznajomiony ze sztuką wytwarzania organów.
Zakład pod kierownictwem Paula Voelknera ciągle się
rozrastał.
Aby sprostać napływającym zamówieniom, Voelkner
zatrudniał już ok. 20 organmistrzów. Dzięki temu
produkowano rocznie przeciętnie 10 nowych organów.
Instrumenty Voelknera "wędrowały" nawet do
dalekich krajów. Pewien niemiecki podróżnik, który
zatrzymał się w mieście Dar es-Salaam (wschodnia
Afryka), został niezmiernie zaskoczony, kiedy podczas
zwiedzania kościoła odkrył na organach szyld firmowy:
"P. B. Voelkner-Dünnow".
Również u Paula Voelknera złożone zostało
zamówienie na organy dla nowo wybudowanego kościoła
katolickiego w Koczale.
Stary organmistrz i założyciel firmy, Christian
Friedrich Voelkner, umarł dnia 31 lipca 1905 r.
Pochowany został na cmentarzu w Duninowie, w powiecie
słupskim.
Wkrótce po śmierci ojca spotkało Paula Voelknera
wielkie nieszczęście. W nocy z dnia 17 na 18 stycznia
1906 r. - w czasie, kiedy Voelkner był w podróży
służbowej - zakład padł ofiarą złośliwego
podpalenia.
Paul Voelkner nie upadł jednak na duchu. Postanowił
nawet wybudować większy zakład niż ten, który się
spalił.
Jednakże nowa fabryka Voelknera nie została tym razem
wybudowana w Duninowie, tylko w Bydgoszczy.
Paul Voelkner zatrudniał w Bydgoszczy ok. 50
pracowników. W ciągu roku wytwarzał przeciętnie 30
nowoczesnych, pneumatycznych organów kościelnych.
Po zakończeniu I wojny światowej miasto Bydgoszcz
znalazło się w granicach odrodzonej Polski. Wówczas to
nastąpił ostateczny koniec działalności firmy
Voelknera. Pewien człowiek interesu urządził sobie w
fabryce stolarnię.
Paul Voelkner zamieszkał po tym zdarzeniu w majątku na
Pomorzu.
^do góry ^
|
Strona
główna
Publikacje
Wybór
tekstów
Stare fotografie
Najstarsze
dokumenty
Linki
Kontakt
Reklama
|